krem La Roche-Posay nawilżanie pielęgnacja trądzik twarz witamina C

La Roche-Posay Redermic C / Effaclar A.I. / Hydraphase Intense Legere

Hej,
Ponieważ kosmetologia jest moją pasją i na punkcie pielęgnacji skóry mam – co tu dużo mówić – bzika, wciąż poszukuję kosmetyków idealnych. A ponieważ skóra zmienia się z wiekiem, porą roku, a u nas, kobiet, także z fazą cyklu, jest to trochę walka z wiatrakami. W tych poszukiwaniach rzadko zdarza się więc, aby jedna marka zdominowała moją pielęgnację.

Kiedy zorientowałam się, że tak się stało, pomyślałam, że to dobry pretekst do napisania paru słów o kremach La Roche-Posay, które stosuję już od jakiegoś czasu.

Hydraphase Intense Legere – Krem intensywnie nawilżający o długotrwałym działaniu do skóry normalnej i mieszanej

Pod koniec lata miałam przyjemność zużyć miniaturę tego kremu i na tyle przypadł mi do gustu, że kiedy skończył mi się krem na dzień, zdecydowałam się na jego zakup.
Od producenta: Hydraphase Intense Legere od La Roche-Posay to głęboko nawilżający krem o przedłużonym działaniu. Jest niezastąpiony w codziennej pielęgnacji odwodnionej skóry. Wykazuje właściwości nawilżające, redukuje suchość i szorstkość, a także sprawia, że cera jest miękka i elastyczna. Zaawansowana formuła produktu zapobiega ponownemu odwodnieniu i wysuszeniu skóry, zapewniając spójność naskórka i długotrwałe, dogłębne nawilżenie.
Lekki nawilżający krem zamknięty jest w zgrabnym opakowaniu z pąpką typu airless. Konsystencją przypomina raczej emulsję. Pachnie bardzo przyjemnie i świeżo, ale nienachalnie (zapach nie utrzymuje się też na skórze długo). Wchłania się w zasadzie natychmiastowo i pozostawia skórę miękką i komfortową. Przyznam jednak, że latem ten krem sprawdził się u mnie lepiej – nawilżał w wystarczającym stopniu. W chłodniejsze dni działanie to nie było wystarczające, a muszę zaznaczyć, że mam cerę mieszaną w stronę tłustej i naprawdę pod tym względem nie ma ona wysokich wymagań. Skład kosmetyku też pozostawia wiele do życzenia – po wodzie znajdziemy w nim pochodną poliizobutenu, która ma tworzyć na skórze warstwę okluzyjną, zapobiegającą utracie wody. Składnik ten jest stosowany mi. w kosmetykach kolorowych np. jako baza błyszczyków. Dalej jest tylko gorzej – sylikon, potem gliceryna i alkohol – tak(!) – alkohol w kremie nawilżającym! Kwas hialuronowy, którego zawartością chwali się producent na opakowaniu znajduje się w drugiej połowie składu.
Ponieważ krem okazał się niewystarczająco nawilżający, dodawałam do niego odrobinę olejku i ten sposób używania sprawdził się u mnie świetnie. (O moich sposobach na olejki pisałam Wam TU). Nie spowodował natomiast żadnego podrażnienia ani wysypu niedoskonałości. Podsumowując – nie jest to zły krem, ale też nie rewelacyjny. Nie zrobił mi krzywdy, ale nie oczarował. Gdybym miała kupić go ponownie, zdecydowałabym się na wersję bogatą do cery suchej. Nie zdecyduję się jednak, bo w drogeriach są lepsze kremy nawilżające za znacznie niższą cenę. Za Hydraphase Intense Legere zapłaciłam bowiem w aptece internetowej 60zł za standardowe 50ml.

 

 

Redermic C – krem wypełniający zmarszczki intensywnie ujędrniający do skóry normalnej i mieszanej

O dobroczynnym wpływie witaminy C na skórę pisałam w jednym ze swoich postów (kliknij TU). Chętnie sięgam po preparaty z jej zawartością zwłaszcza wiosną, kiedy daje ona zastrzyk energii, rozjaśnienia, delikatnego złuszczenia i rozpromienienia skórze poszarzałej i odwodnionej po zimie.
Ponieważ jakiś czas temu zużyłam Redermic C pod oczy i byłam zachwycona jego działaniem, zaciekawiona, sięgnęłam po krem do twarzy z tej samej serii.
Od producenta: Intensywnie ujędrniający krem przeciwzmarszczkowy Redermic C od La Roche-Posay nie tylko redukuje głębokie zmarszczki, ale i przywraca skórze utraconą jędrność. Jej koloryt zostaje ujednolicony, dzięki czemu wydaje się o wiele zdrowsza. Już pierwsza aplikacja kremu sprawia, że elastyczność skóry się poprawia. Idealnie nadaje się do pielęgnacji skóry mieszanej, jak i normalnej. Dzięki Redermic C kondycja skóry poprawia się z dnia na dzień.
Krem zamknięty jest w metalowej tubce ze specjalnym korkiem z zaworem, który otwieramy przy pierwszym użyciu. Opakowanie chroni kosmetyk przed utlenianiem witaminy C, a wąski aplikator umożliwia precyzyjne dozowanie kosmetyku. Jeśli chodzi o skład i tutaj, mówiąc kolokwialnie – szału nie ma. Nie ma też jednak alkoholu, a witamina C w czystej postaci jest już na 5 miejscu wśród składników aktywnych. Dodatkowo w składzie przed nią jest mannoza – cukier, który ma stabilizować witaminę C. Przyznam, że byłam do tego kremu nastawiona sceptycznie, ponieważ producent nie deklaruje, ile % witaminy faktycznie zawiera. Już po paru użyciach widziałam jednak jego pozytywne działanie na skórę – była rozpromieniona, jakby lepiej odżywiona, poprawił się jej koloryt, a przebarwienia potrądzikowe wyraźnie bledły i goiły się.
Naturalnie krem nie wypełnił zmarszczek mimicznych, ale jestem realistką i nie tego oczekiwałam – w końcu to tylko krem. Jego stosowanie ma też jednak minusy – jest bardzo lekki, wręcz płynny, a przy nakładaniu czuć na skórze jego niejednorodną konsystencję charakterystyczną dla preparatów z witaminą C. Dzieje się tak, ponieważ w czystej postaci występuje ona jako mikroskopijne kryształy i w Redermic C faktycznie czuć to skórze. Jak przy niektórych kosmetykach z tą witaminą, podczas aplikacji na skórze czuć delikatne mrowienie. Po chwili uczucie ustępuje, a krem szybko się wchłania. Niestety cerę pozostawia słabo nawilżoną. Poza tym utleniająca się witamina C ciemnieje i brunatnieje, więc mój plan stosowania kremu na noc nie sprawdził się – białe pościele zabarwiały się na żółto. Zaczęłam więc stosować Redermic na dzień i jako krem pod makijaż sprawadził się świetnie. Polecam i zdecydowanie kupię ponownie, być może w wersji bogatszej do skóry suchej. Cena: ok. 80zł za 40ml.

Effaclar A.I. – krem na zapalne zmiany skórne

Jakiś czas temu mój organizm przechodził rewolucję hormonalną i jako posiadaczka cery mieszanej ze skłonnością do niedoskonałości, widziałam to w lustrze jak na dłoni, choć na twarzy 😀
Kiedy trafiłam więc w Super Pharm na promocję linii Effaclar, sięgnęłam po krem do stosowania punktowego, bo miałam w głowie jego pozytywne recenzje, na które kiedyś trafiłam.
Od producenta: Effaclar A.I. Punktowy preparat na zapalne zmiany trądzikowe to innowacyjny produkt niezawodny w codziennej pielęgnacji cery tłustej skłonnej do zmian trądzikowych i niedoskonałości. Krem minimalizuje widoczność wyprysków, głęboko oczyszcza, a także zapobiega powstawaniu blizn. Skutecznie poprawia kondycję skóry, sprawiając, że z dnia na dzień, jest zdrowsza i bardziej promienna.
Leciutki krem stosowałam punktowo, a nawet strefowo (na żuchwie) pod właściwy krem pielęgnacyjny. Już po pierwszym użyciu na noc, rano widziałam różnicę na skórze. Niedoskonałości były wyraźnie spłycone, stan zapalny wyciszony, a zmiany szybciej się goiły. Choć i w tym przypadku skład kremu jest „chemiczny”, faktycznie spełnia on obietnice producenta. Być może to zasługa wysoko postawionego w składzie niacynamidu, który ma łagodzić stan zapalny. Jedno wiem na pewno – Effaclar A.I. pozostanie w mojej kosmetyczce, bo moja skłonna do niedoskonałości skóra lubi mnie zaskakiwiać. Z nim mam chociaż skuteczną broń pod ręką. Za 15ml zapłaciłam niecałe 40zł.
Sięgałam już nie raz po produkty La Roche-Posay i z pewnością będę to robić nadal. Czy macie swoich pielęgnacyjnych ulubieńców tej firmy? A może jakiś produkt szczególnie Was rozczarował – podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach.
Pozdrawiam,
Ewa

Zostaw komentarz

Zostając na tej stronie godzisz się na używanie plików cookies! Więcej informacji

Dowiedz się więcej o plikach cookie na wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij