demakijaż denko Evree krem pod oczy Nivea oczyszczanie pielęgnacja Sephora twarz

Wykończeni #3 / Denko Oriflame, Dermika, Evree, Nivea, Sephora, Johnson’s

Hej,
Ponownie zapraszam Was na recenzje zużytych kosmetyków. Jest parę ulubieńców z mojej „stałej gwardii” i parę produktów z kategorii „szału nie ma”.

Johnson’s bedtime baby bath płyn do kąpieli
Od czasu do czasu lubię zafundować sobie długą relaksującą kąpiel z pianą, a ten płyn to mój ulubieniec. Dobrze się pieni, jest łagodny dla skóry, nie wysusza jej, poza tym jest tani i można kupić go w każdej droberii. Powodem nr 1, przez który wciąż do niego wracam jest jego zapach. W zamierzeniu ma ułatwiać zasypianie dziecka, podobno ma nuty lawendy. Osobiście za naturalnym zapachem lawendy nie przepadam, ale zapach linii kosmetyków Johnson’s bedtime uwielbiam! Jest relaksujący, ciepły, ale dość świeży i nie przytłacza. Polecam.
Dermika Hialiq Spectrum krem pod oczy i na powieki
Wciąż łudzę się nadzieją, że w drogerii można dostać dobry krem pod oczy i niestety wciąż spotyka mnie zawód. Ponieważ mam pozytywne (choć niewielkie) doświadczenia z Marką Dermika, postanowiłam wypróbować ten krem przy okazji promocji W Super-Pharm. Zgodnie z opisem ma zawierać wielko- oraz średniocząsteczkowy kwas hialuronowy, dzięki czemu ma działanie przeciwzmarszczkowe.
W składzie znalazłam tylko często wykorzystywany w kosmetyce hialuronian sodu, ale na początku listy składników jest nawilżająca gliceryna oraz kilka naturalnych olejków, liczyłam wiec na działanie silnie odżywcze. Krem okazał się jednak bardzo lekki i choć dobrze nawilżał, nie oczarował mnie na tyle, bym kupił go ponownie. Zniechęciło mnie także to, że szybko się skończył, choć w zasadzie to moja wina, bo ze względu na lekką konsystencję, nakładałam go hojnie. Poza tym nałożony zbyt blisko oka wywoływał podrażnienie i łzawienie. Wielkim plusem jest mój ulubiony typ opakowania – pompka typu airless, która jest bardzo higieniczna, wygodna i pozwala zużyć produkt do samego końca. Kupiłam go za niecałe 35 zł, w cenie regularnej kosztuje ok 45zł.
Lakier do włosów Nivea Styling Spray Volume Care
Ulubieniec! Nie używam lakieru regularnie, więc wystarcza mi na długo, ale ten musi być w mojej łazience! Dobrze, choć nie ekstremalnie, utrwala fryzurę, za to nie skleja włosów, dodaje im objętości i nieco połysku, ale włosy wciąż wyglądają naturalnie i dają się rozczesać. Do tego przyjemnie świeżo pachnie, ale nie za mocno. Zawsze gdy zdradzę go z jakimś innym lakierem, który akurat był w promocji i „dlaczego nie wypróbować czegoś nowego?”, bardzo żałuję i szybko do niego wracam.
Żel pod prysznic Be Beauty Japonia Algi Morskie
Kupiony w Biedronce za ok. 5 zł ze względu na ładny zapach. Obietnice producenta o zawartości wspaniałych składników niewiarygodnie działających na skórę i zamianie codziennej kąpieli w rytuał SPA są oczywiście mocno przesadzone. Patrząc jednak prawdzie w oczy – to żel za 5 zł z Biedronki. Myje, dość dobrze się pieni, nie wysusza nadmiernie skóry, jak niektóre przeciętne produkty z drogerii, ma przyjemny, bardzo świeży zapach, jest o.k. Dobrą rekomendacją jest fakt, ze moja mama pytała, gdzie go kupiłam, bo bardzo spodobał jej się zapach.

 

Evree Magic Rose Różany olejek do mycia twarzy
Jestem absolutnie zachwycona tonikiem różanym z tej samej serii, chętnie sięgnęłam więc po olejek, ale od razu planowałam go używać do demakijażu, przed umyciem twarzy żelem, bo mojej przetłuszczającej się skórze, mycie olekiem nie wystarcza do prawidłowego oczyszczenia. Produkt dobrze się sprawdził – rozpuszczał makijaż, pod wpływem wody zmieniał się w emulsję i faktycznie oczyszczał, absolutnie nie podrażniał. Śmiało mogę stwierdzić, że to najlepszy produkt tego typu, po jaki sięgnęłam, choć jak pisałam wyżej, ze względu na rodzaj cery, olejki do mycia, to raczej nie moi faworyci. Myślę, że świetnie sprawdzi się przy suchej skórze. Nie pozostawia twarzy lepkiej czy tłustej, ale czuć, że skóra jest miękka i odzyskuje komfort. Minusem zdecydowanie jest opakowanie – trudno dozować olejek, nie brudząc buteleczki, a pod pływem kosmetyku naklejki zaczynają z niego odchodzić, a napisy rozpuszczać się. Jest to produkt wydajny, więc idealnie byłoby gdyby producent zamknął go np. w opakowaniu z pompką.
Lady Speed Stick antyperspirat w sztyfcie
Mój ulubiony – dobrze chroni przed poceniem się nawet w ekstremalnych warunkach np. podczas treningu, jest wydajny, delikatnie i świeżo pachnie. Kupuję go zawsze w promocjach np. w Rossmann za ok 5-6 zł. Lubię antyperspiranty w sztyfcie ze względu na to, że nie trzeba czekać, aż wyschną. Minusem jest to, że brudzi ubrania. Mam na to jednak swój sposób – przed ubraniem się wycieram jego nadmiar chusteczką.
Sephora rewitalizujący i tonizujący żel micelarny Yuzu
Uważam, że Sephora ma wiele udanych produktów własnej marki, zarówno w kolorówce jaki i pielęgnacji. Kiedy więc do ich perfumerii zostały wprowadzone nowe serie kosmetyków, zaciekawiona sięgnęłam po ten żel przy okazji innych zakupów. Kosmetyk jest przeznaczony do demakijażu i oczyszczania skóry bez użycia wody. Nie jestem fanką konsystencji żelu w tego typu produktach, ale ten zużyłam z przyjemnością, bo działał rewelacyjnie – zmywał nawet oporne produkty np. tusz do rzęs z którym większość płynów micelarnych średnio sobie radzi. Pozostawiał skórę oczyszczoną i odświeżoną, co potęgował jego piękny cytrusowy zapach. Pewnie jeszcze go kupię, ale tylko w promocji, bo w cenie regularnej kosztuje 29 zł za małą buteleczkę 100 ml. Żałuję, że nie jest dostępny w większej pojemności. W Sephorze często ich produkty można dostać w promocji 3 za 2 i przy takiej okazji pewnie się skuszę.
Oriflame odżywcze masło do ciała Swedish Spa
Masełko zużyłam z przyjemnością – dobrze nawilżało skórę, pachniało słodko, ciepło, trochę orientalnie. Szybko się wchłaniało, choć pozostawiało na skórze delikatny film. Nie jestem jednak przekonana, czy jest warte wydanych przeze mnie prawie 30 zł za niewielką, jak na masło, pojemność 200 ml. Ze względu na konsystencję przypominającą bardziej gęsty krem niż prawdziwe, zwarte masło, okazało się dość niewydajne. Mam więc mieszane uczucia, bo spodziewałam się trochę innego kosmetyku.
Nivea antyperspirat Protect & Care
Zawsze mam na toaletce dezodorat w spreyu, choć używam ich „doraźnie” na przykład kiedy przebieram się przed wyjściem z domu. Antyperspirat Nivea ładnie pachniał i dobrze się sprawdzał. Nie brudził ubrań i wystarczył mi na bardzo długo. Duże opakowanie 250 ml kupiłam w Biedronce za 10 zł. Mam teraz coś innego w użyciu, ale pewnie do niego wrócę, bo jak pisałam w jednym z wcześniejszych postów, chyba jestem trochę uzależniona od zapachu kosmetyków tej marki. Może kojarzy mi się z dzieciństwem i tłustym kremem w granatowej puszce?

 

Pozdrawiam,
Ewa

Zostaw komentarz

Zostając na tej stronie godzisz się na używanie plików cookies! Więcej informacji

Dowiedz się więcej o plikach cookie na wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij