brązer Golden Rose Lovely makijaż twarz

Muśnięta słońcem – trzy świetne i tanie brązery

Hej,
Dawno nie było u mnie posta związanego z makijażem, więc dziś przedstawię Wam trzy brązery, po które sięgam regularnie. Skradły moje serce kolorem, efektem, jaki dają na skórze i łatwością stosowania. Do tego kosztują nie więcej niż 25 zł. Uwielbiam i stosuję wszystkie, choć każdy czymś się różni – sprawdź, który mógłby przypaść do gustu Tobie.

Golden Rose Mineral Terracotta Powder nr 04
Produkt, który w zamierzeniu nie jest pudrem brązującym, kolorem i efektem jaki daje na skórze, skradł serca blogerek i vlogerek. Ja też skusiłam się na niego pod wpływem pozytywnych recenzji, choć przyznam, że bez przekonania. Po pierwsze miałam już 2 inne brązery i zwyczajnie ich nie używałam, po drugie, kiedy na stoisku Golden Rose sprawdziłam kolor tego pudru, zaskoczyło mnie, jak bardzo jest błyszczący.
Produkt zamknięty jest w standardowej czarnej puderniczce, która jest dość solidna i służy bez zarzutu. Ma kolor kawy z mlekiem oraz wyraźny połysk, ale satynowy, bez brokatu. Kolor jest neutralny, z ciepłym podtonem, bez pomarańczowych nut. Jedwabista, miałka i miękka konsystencja w połączeniu z jasnym kolorem sprawia, że trudno nim popełnić błąd np. zrobić sobie plamę na policzku. Skóra omieciona pudrem Terracotta zyskuje efekt muśniętej słońcem ze zdrowym blaskiem.
Golden Rose Mineral Terracotta Powder nr 04
 Szybko uzależniłam się od tego efektu i zaczęłam używać pudru  GR na co dzień. Nigdy bym nie przypuszczała, że będę w stanie zużyć brązer do końca, a jednak! Kolejne opakowanie, które czeka już u mnie na swoją kolej, mówi samo za siebie – uwielbiam ten produkt i szczerze polecam.
Nie bójcie się świetlistego wykończenia, to ono sprawia, że cera wygląda zdrowo. Minusy? Hmm… Może nie spodobać się osobom o ciemnej karnacji. Nawet przy dokładaniu, nie da się nim uzyskać ciemnego koloru,a dodając dużo produktu, uzyskujemy tylko efekt większego połysku.
Cena: 25 zł za 12 gram na stoiskach Golden Rose, w sklepach internetowych ok. 20-22 zł
Lovely Milky Chocolate Bronzer Medium
Brązer rossmannowej marki Lovely wpisuje się w trend kosmetyków o zapachu słodyczy i jest wzorowany na słynnym pudrze Too Faced. Kupiłam go dość spontanicznie w promocji -49%, kiedy był nowością na rynku. Puder zamknięty jest w magnetycznym uroczym kartonowym opakowaniu, które niestety łatwo się brudzi. Ma żłobioną w kratkę, imitującą tabliczkę czekolady powierzchnię i słodki zapach, który nie jest jednak zapachem czekolady, choć jest przyjemny i nienachalny.
Puder w odcieniu Medium jest jasnobrązowy, kolorem faktycznie przypomina mleczną czekoladę. Wyraźnie ciemniejszy i chłodniejszy od opisanego wyżej pudru Golden Rose, jest jednak pudrem do nadawania opalonego koloru cerze, a nie do konturowania (tak też opisuje go producent). Jest matowy, choć nie kompletnie, nie ma w dobie żadnych drobinek, ale posiada satynowe wykończenie.
Lovely Milky Chocolate Bronzer Medium
 Pigmentacja jest świetna i na nieprzypudrowanej skórze naprawdę da się uzyskać ciemny kolor opalenizny, przy tym łatwo się rozprowadza i rozciera. Kolor, fantastyczna łatwość z jaką się go stosuje, trwałość i efekt na skórze sprawiają, że najchętniej sięgałam po niego w słonecznych miesiącach, kiedy miałam opaloną buzię i puder GR okazywał się zbyt jasny.
Cena: 24 zł za 9 gram w każdym Rossmannie, 20-25 zł w sklepach internetowych. Warto kupić w promocji w Rossmann, kosztuje wtedy nawet 12 zł!
MySecret Bronzing Powder For Contouring
Według producenta jest to puder do konturowania i modelowania twarzy. Posiada błyszczące drobinki o srebrnym połysku, ale przyznam, że zobaczyłam je dopiero po przyjrzeniu się mu z bliska, pisząc ten post. Na skórze daje bowiem efekt matowy, bardziej matowy niż czekoladka z Lovely i minimalnie chłodniejszy (choć w opakowaniu na to nie wygląda).
Jest świetnie napigmentowany i dosłownie dwoma pociągnięciami pędzla można uzyskać pożądany efekt. Niestety w związku z tym przy aplikacji może sprawiać problem osobom, które przygodę z pudrami brązującymi dopiero rozpoczynają. Pewnie też z jego pigmentacją wiąże się fakt, że ma dość suchą konsystencję i przeraźliwie się pyli, brudząc wszystko wokół. Wybaczam mu to jednak, bo daje na skórze naturalny efekt opalenizny bez pomarańczowych podtonów.
MySecret Bronzing Powder For Contouring
Po tym, jak go kupiłam, przeleżał parę tygodni w szufladzie, bo przy pierwszym użyciu uderzył mnie jego zapach – przyjemny, kosmetyczny, dość słodki i świeży, jakby kwiatowy, ale bardzo mocny. Nie utrzymywał się jednak na skórze i z czasem również z opakowania trochę wywietrzał.
Świetnie utrzymuje się na skórze i dobrze współpracuje z innymi produktami, choć jak napisałam wyżej, przez jego wysoką pigmentację,trudniej się go rozciera i niewprawną ręką można zrobić sobie plamę. Ze względu na kolor, traktuję go nie jako typowy puder do konturowania, ale puder do nadawania opalenizny cerze i w tej roli sprawdza się świetnie.

 

Ze trzech opisywanych będzie najlepszy dla osób, które mają ciemną karnację i chcą szybko uzyskać efekt opalenizny. Jest to też najbardziej budżetowe rozwiązanie, bo w drogeriach on-line kosztuje ok. 12 zł, stacjonarnie w Drogerii Natura 15 zł, a w promocji można kupić go nawet za 8 zł. Niestety za niską ceną idzie jakość opakowania, które działa bez zarzutu, ale nie jest zbyt solidne. Z trzech polecanych dziś przeze mnie pudrów ten z MySecret jest też najmniej wydajny.
Bardzo cieszę się, że obecnie w każdej drogerii można kupić godny polecenia puder brązujący. Osobiście całkiem niedawno przekonałam się, jak wielką różnicę w makijażu robi ten krok, choć na co dzień zajmuje mi mniej niż minutę! Dajcie znać, jakie są Wasze perełki z drogerii.
A więc – pędzle w dłoń, skóra muśnięta słońcem nie jest już zarezerwowana wyłącznie na lato!
Pozdrawiam,
Ewa

Zostaw komentarz

Komentarze (1)

Zostając na tej stronie godzisz się na używanie plików cookies! Więcej informacji

Dowiedz się więcej o plikach cookie na wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij