kultowy test makijaż rozświetlacz The Balm

Mary-Lou Manizer / Kultowy test #8

Hej,
Dziś przyszła pora na parę słów o absolutnym bestsellerze marki The Balm. Czym Mary-Lou Manizer podbił serca wizażystów, amatorek makijażu i internetowy świat beauty? Zapraszam…

Mary-Lou Manizer jest rozświetlającym pudrem prasowanym, ale zainteresowanym makijażem chyba nie muszę go przedstawiać. 😀 W kompaktowym i solidnym opakowaniu otrzymujemy 8,5g produktu. Muszę też dodać, że opakowanie jest bardzo ładne, w stylu pin-up, charakterystycznym dla marki i zawiera dość duże lusterko dobrej jakości.
Sam rozświetlacz ma dość zwartą konsystencję, nie pyli się nadmiernie i przez to jest bardzo wydajny. Nie jest jednak zbyt suchy, raczej aksamitny, dzięki czemu możemy łatwo nałożyć go na pędzel i na twarz.
Swoją popularność zawdzięcza mi. pięknemu kolorowi, który możemy nazwać szampańskim – jest złocisty, ale nie zbyt ciepły, zawiera jakby srebrzystą poświatę, ale na pewno nie będzie bielił twarzy czy dawał mroźnego efektu. Jest bardzo uniwersalny i sprawdzi się na większości karnacji. Daje piękny i dość mocny blask, w mojej opinii mocniejszy od kilku drogeryjnych odpowiedników, ale ten efekt daje się stopniować – w zależności od ilości produktu i sposobu aplikacji możemy uzyskać efekt od subtelnego rozświetlenia po blask choinkowej bąbki. 😀
W przeciwieństwie do kilku drogeryjnych odpowiedników Mary-Lou pozbawiony jest brokatowych drobinek, dzięki czemu uzyskujemy piękny efekt wilgotnej skóry. Jest też bardzo łatwy w aplikacji – świetnie się rozciera, nawet palcami, i chyba nie ma osoby, która nie poradziłaby sobie z nim od pierwszego użycia.

 

Cena i dostępność
Za kultowy rozświetlacz musimy zapłacić w drogeriach internetowych 60-70 zł. Jeśli chcecie go sprawdzić lub kupić stacjonarnie, produkty marki The Balm są dostępne w perfumeriach Douglas, ale tam Mary kosztuje 105 zł. Średnia cena 65 zł nie jest niska, ale musimy mieć na uwadze dużą gramaturę pudru, jego świetną wydajność i oczywiście jakość. Mam w swojej kolekcji rozświetlacze znacznie tańsze, ale też droższe i myślę, że Mary jest warta tych pieniędzy.
Fenomen Mary-Lou
Kiedy zastanawiam się nad niezwykłą popularnością i dobrą sławą Mary-Lou, dochodzę do wniosku, że zawdzięcza ją wyjątkowemu kolorowi, mocnemu blaskowi, ale przede wszystkim temu, że był to pierwszy produkt tego typu dostępny na szerszą skalę – kiedy kilka lat temu wszystkie wizażystki z You Tube malowały się nią, mogłyśmy tylko pomarzyć o pudrze rozświetlającym, który byłby dostępny w drogerii za przyzwoitą cenę.
To na szczęście się zmieniło i dziś w każdym Rosmmannie możemy znaleźć podobne produkty za cenę od kilku do kilkudziesięciu złotych. Jeśli nie możecie lub nie chcecie inwestować w The Balm, polecam wycieczkę do najbliższej drogerii. Ja z jednej strony trochę o niej zapominam, bo mam kilka produktów do wyboru, ale za każdym razem, kiedy ją nakładam, dochodzę do wniosku, że nie żałuję zakupu, bo Maryśka jest tylko jedna.

 

Pozdrawiam,
Ewa

Zostaw komentarz

Zostając na tej stronie godzisz się na używanie plików cookies! Więcej informacji

Dowiedz się więcej o plikach cookie na wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij