kultowy test makijaż paleta

Zoeva Cocoa Blend / kultowy test #2

Witajcie!
Dziś chcę przybliżyć Wam produkt, który już od paru lat jest hitem urodowej blogosfery i wielu fanek makijażu. Mowa o palecie cieni do powiek Cocoa Blend, która obok pędzli do makijażu zapoczątkowała dobrą sławę niemieckiej marki Zoeva.

Swoją paletę posiadam ponad rok i przyznam, ze nie była to miłość od pierwszego wejrzenia. Kiedy paletka była wychwalana pod niebiosa na YouTube, wzbudziła moje zainteresowanie, ale dopiero kiedy robiłam większe zamówienie w Mintishopie, przypomniałam sobie o niej i stwierdziłam, że chcę ją przetestować na sobie. Paczka przyszła, obejrzałam, zachwyciłam się pigmentacją, ale przy pierwszym makijażu kolory wydały mi się zbyt rude i odłożyłam ją na dno szuflady. Z czasem jednak co raz chętniej do niej sięgałam i przyznam, że w chwili obecnej jest moim faworytem.

 

 

Makijaż 1: Bitter Start w wewnętrznym kąciku i pod łukiem brwiowym, Substitute For Love w załamaniu powieki i nadolnej powiece, Sweeter End na środku, kreska Beans Are White.

 

Paleta pozbawiona jest lusterka, co mi osobiście nie przeszkadza, bo w zasadzie nigdy z takich nie korzystam. Ozdobiona jest za to geometryczną złotą grafiką, która nie tylko ładnie wygląda, ale też sprawia, że nie widać na niej otarć i śladów brudnych od kosmetyków palców. W płaskim i bardzo solidnym tekturowym opakowaniu zamykanym na magnes ukrytych jest 10 cieni utrzymanych w ciepłej tonacji. Cienie świetnie łączą się ze sobą i rozcierają, są naprawdę wysokiej jakości.
Bitter Start – najjaśniejszy cień w palecie – jasny matowy beż z ciepłym podtonem – jest moim zdaniem jej najsłabszym punktem. Kolor jest ładny i uniwersalny, ale niestety pigmentacja nienajlepsza. Do mojego ulubionego beżu z Inglota (nr 351)się nie umywa. Szkoda, bo akurat taki kolor większość z nas wykorzystuje w każdym niemal makijażu.
Sweeter End – Brudny beż wpadający we wrzosowy fiolet opalizujący na złoto. Jest piękny i dobrze napigmentowany. Niestety na małej powierzchni powieki nie wygląda tak efektownie jak na swatchach, wydaje się trochę siny. Życzyłabym sobie aby złota poświata była wyraźniejsza, ale i tak chętnie po niego sięgam.
Warm Notes – żurawinowy róż opalizujący na różowoczerwono. Jedna z gwiazd tej palety. Kolor jest przepiękny i unikatowy, a pigmentacja fenomenalna. Nałożony na całą powiekę i rozblendowany którymś z brązów stworzy efektowny i wyrazisty makijaż, który możemy wykonać w kilka minut.
 Subtle Blend – ciepły, czekoladowy opalizujący brąz ze złotą poświatą. Świetnie napigmentowany i bardzo uniwersalny kolor.
Beans Are White – najciemniejszy kolor w palecie, ciemny brudny brąz o matowym wykończeniu. Dobrze napigmentowany, choć nie tak rewelacyjnie jak np. Warm Notes, ale wiadomo, że to przypadłość wielu matów. Sięgam po niego zwykle w celu narysowania kreski.  
Pure Ganache – przepiękny miedzianozłoty metaliczny cień. Wygląda spektakularnie i jest świetnie napigmentowany. Jeden z moich ulubieńców.
Substitute For Love – jasny ciepły matowy brąz, wpadający wręcz w pomarańcz. Jeden z tych, po które sięga się najczęściej. Jeśli lubicie ciepłe barwy, ten cień świetnie sprawdzi się w załamaniu powieki.
Freshly Toasted – ciemniejszy odpowiednik poprzednika – matowy, ciepły i głęboki, cynamonowy brąz z rudym podtonem. Jeden z tych kolorów, po które sięgamy najczęściej.
Infusion – Ciemny szarobrązowy kolor, odbiega od reszty chłodną tonacją, przełamaną drobniuteńkimi złotymi drobinkami. Nie jest moim faworytem, zawsze wydaje mi się, że podobnie jak Beans are white, roztarty na powiece wygląda trochę brudno. Może gdyby drobinek było więcej, bardziej bym go polubiła.
Delicate Acidity – kolor fioletowobrązowy z metalicznym wrzosowym połyskiem. Ciekawy i efektowyny. Patrzę na swatch i zastanawiam się, dlaczego nie sięgam po niego częściej. Pewnie dlatego, że trochę odbiega od reszty palety, tych rudych brązów, którymi możemy łatwo i szybko, jakby bez zastanawiania się, stworzyć spójny kolorystyczne makijaż.

 

Cocoa Blend – swatche na sucho w dziennym świetle
 Podsumowując: Jeśli rzadko malujecie oczy cieniami i zastanawiacie się czy ta paletka wystarczy Wam jako jedyna, może okazać się, że zabraknie Wam bardziej neutralnych kolorów oraz czarnego i że beżowy Bitter Start nie spełnia Waszych oczekiwań.
Jeśli jednak macie ciepły typ urody – cerę z żółtawym podtonem lub oliwkową, albo po prostu jeśli lubicie ciepłe barwy na powiekach, serdecznie polecam Cocoa Blend.

 

 

Makijaż 2 – Bitter Start w wewnętrznym kąciku, Substitute For Love oraz Freshly Toasted w załamaniu, Warm Notes na całej powiece ruchomej, Pure Ganache na dolnej powiece.
Na koniec nie mogę nie wspomnieć o przykrym fakcie – jakiś czas temu Zoeva podniosła ceny swoich produktów, chcąc uchodzić za bardziej prestiżową (i zapewne zarobić😉). Marka wciąż zyskuje na popularności, a wiadomo, że produkt jest wart tyle, ile konsument jest w stanie za niego zapłacić. Ja swoją paletę kupiłam za 74zł, obecna cena to 90-95 zł. Sądzę jednak, że za 10 cieni tej jakości nie jest to duża kwota i że Cocoa Blend jest jej warta.

 

Zostaw komentarz

Komentarze (2)

Zostając na tej stronie godzisz się na używanie plików cookies! Więcej informacji

Dowiedz się więcej o plikach cookie na wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij