krem krem pod oczy kultowy test nawilżanie pielęgnacja twarz

Clinique All about eyes rich / kultowy test #4

Witajcie!
Skóra wokół oczu wymaga szczególnej troski – z jednej strony jest kilkakrotnie cieńsza niż skóra twarzy i ma mniej gruczołów łojowych, z drugiej jest wciąż „rozciągana” poprzez naszą mimikę. Miedzy innymi dlatego jest to jedno z miejsc, gdzie zmarszczki pojawiają się najwcześniej. Dużą uwagę zwracam na pielęgnację tego obszaru i dlatego dziś zapraszam na recenzję jednego z najsłynniejszych kremów pod oczy w ogóle.

 

Od kremu pod oczy wymagam kilku rzeczy: po pierwsze i najważniejsze nie może podrażniać tego delikatnego obszaru, więc dobrze, jeśli nie zawiera niepotrzebnych dodatków np. zapachowych. Poza tym musi porządnie nawilżać i odżywiać, bo utrata nawilżenia jest pierwszą i główną przyczyną powstawania zmarszczek wokół oczu. Jeśli poza tym krem ma przyjemną w użyciu konsystencję i wchłania się na tyle, że mogę po jakimś czasie nałożyć na niego makijaż, jestem usatysfakcjonowana.
Bardzo trudno znaleźć naprawdę odżywczy, bogaty krem na drogeryjnych półkach, dlatego od dłuższego czasu „czaiłam się” na światowy bestseller marki Clinique – All about eyes. Kiedy w końcu postanowiłam przeboleć mrożącą krew w żyłach cenę 175 zł, wybrałam się do Sephory, gdzie z przykrością stwierdziłam, że skład słynnego kremu zaczyna się od silikonu. Nieco rozczarowana postanowiłam jednak skorzystać z promocji -20% i kupiłam wersję „rich”.
Od producenta: Wzbogacony, nawilżający krem pod oczy. Skutecznie wygładza delikatne linie, zmniejsza obrzęki, opuchliznę oraz cienie pod oczami.
Opakowanie – ładne i minimalistyczne, jak to u Clinique. Różowy, półtransparentny słoiczek o standardowej pojemności 15ml. Przyjemny dla oka, choć mało higieniczny.
Konsystencja – zwarta i gęsta, jak w dobrym maśle do ciała. Takiej właśnie oczekuję od kremu, który ma w nazwie „rich”. Mimo to krem dobrze rozprowadza się po skórze i szybko wchłania.
Działanie – hmm… powinnam napisać „zderzenie oczekiwań z rzeczywistością”. Na początku byłam zadowolona – krem podczas używania wydawał się bogaty i odżywczy. Dobrze się wchłaniał i może dlatego nakładałam go hojnie rano i wieczorem, więc szybko zaczęło go ubywać. Po dłuższym czasie stosowania, może półtora miesiąca, zauważyłam, że coś jest nie porządku: makijaż nie wyglądał dobrze, korektor pod oczami wyglądał sucho, a skóra niezdrowo. Ponieważ właśnie przy nakładaniu makijażu wygląd skóry wzbudził moje wątpliwości, najpierw zmieniałam korektor – jeden, drugi… Potem podejrzenia padły na puder – i znów eksperymenty. Ostatecznie odkryłam, że przyczyna leży po prostu w kremie: zwyczajnie nie nawilżał w dostatecznym stopniu. Nie powiem, że zrobił spustoszenie na mojej skórze, bo tak nie było, ale przez swoje dzianie, a raczej jego brak, sprawił, że skóra po prostu nie była w dobrej kondycji. Brak właściwego odżywienia w tym delikatnym obszarze szybko przekłada się na zwiotczenie skóry i zwiększenie widoczności linii – efekty widać dosłownie gołym okiem.
Jako podsumowanie mam tylko jedno słowo: rozczarowanie.
Subiektywnie odradzam.
Ewa

Zostaw komentarz

Zostając na tej stronie godzisz się na używanie plików cookies! Więcej informacji

Dowiedz się więcej o plikach cookie na wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij