kultowy test L'Oreal makijaż

Loreal Volume Million Lashes / kultowy test #5

Hej,

Dziś krótko, zwięźle i na temat, do tego makijażowo: zapraszam na wpis dotyczący mascary od Loreal. Volume Milion Lashes So Couture przewinęła się przez kosmetyczki wielu internetowych wizażystek. Jak sprawdziła się u mnie? Czy jest warta dość wysokiej, jak na drogeryjne tusze, ceny?

Mascara Volume Milion Lashes w standardowej wersji (tej w złotym opakowaniu) jest na polskim rynku od kilku dobrych lat, ja po raz pierwszy kupiłam ją jakieś 5 lat temu. Zdobyła serca konsumentek i doczekała się kilku nowych wariantów, ale prawdziwą sławę przyniosła jej wersja So Couture.
Od producenta:
Ultraprecyzyjna szczoteczka Couture definiuje i otula tuszem każdą rzęsę. Bogata formuła o zniewalającym zapachu, zawiera płynny jedwab i czarne pigmenty aby nadać rzęsom intensywną objętość bez grudek. Rzęsy jak zwielokrotnione.
Tusz zamknięty jest w ładnym złoto-fioletowym opakowaniu, posiada sylikonową szczoteczkę, która nie jest zbyt duża, a na swojej powierzchni ma drobne, ale gęste włoski, których rozmiar i ilość maleje na jej końcach. Dzięki temu faktycznie pięknie rozdziela rzęsy, a końcówką aplikatora możemy dojść nawet do drobnych włosków w kącikach oczu. Osobiście wolę syntetyczne szczoteczki od tradycyjnych, bo lepiej rozczesują i rozdzielają moje rzęsy. Odpowiada mi też fakt, że szczoteczka nie jest duża, bo mogę pomalować się bez obawy, że tusz znajdzie się również na powiekach. Jakiś czas temu miałam wrażenie, że firmy prześcigają się w produkcji wielkich mascar – te wszystkie „XXL” i „Megaszczoteczki” wprawiały mnie w osłupienie, kiedy okazywało się, że najnowsza mascara przypomina raczej szczotkę do zębów.
Volume Milion Lashes So Couture cenię za efekt – pięknie rozdzielone, dobrze pokryte tuszem rzęsy wydają się faktycznie zagęszczone, na pewno są pogrubione i wydłużone, choć jeśli lubicie efekt ekstremalnie wydłużonych rzęs, możecie być lekko rozczarowane, ale pamiętajmy, że jest to mascara pogrubiająca. Sam tusz ma odpowiednią gęstość, dobrze pokrywa włoski, ale ich nie skleja i nie tworzy grudek.
Jeśli chodzi o trwałość, daję jej piątkę z plusem – tusz wygląda przez cały dzień tak samo: nie znika, nie kruszy się, ani nie rozmazuje. Pomimo tej świetnej trwałości bez problemu mogę zmyć go większością płynów micelarnych.
Muszę też wspomnieć o dwóch właściwościach, za które naprawdę lubię Volume Milion Lashes So Couture. Po pierwsze nawet gdy zdarzy mi się dotknąć mascarą powieki, daję jej chwilkę na wyschnięcie i bez problemu usuwam suchym patyczkiem kosmetycznym bez naruszania makijażu. Po drugie – ten tusz wystarcza mi na znacznie dłużej niż każda drogeryjna mascara, nie wysycha i nie zmienia właściwości przynajmniej przez 3 miesiące. Być może jest to zasługa opakowania – na końcu buteleczki jest zwężenie, które ma zbierać ze szczoteczki nadmiar produktu.
Z gamy Volume Milion Lashes wypróbowałam (niejednokrotnie) klasyczną „złotą” wersję, So Couture oraz Fatale. W porównaniu do So Couture standardowa wersja daje bardziej naturalny efekt, ale świetnie optycznie zagęszcza rzęsy, natomiast Fatale pokrywa je grubszą warstwą tuszu, ale nie rozdziela tak dobrze i daje bardziej teatralny efekt.
Hmm… miało być krótko. Wybaczcie, jak każda kosmetykoholiczka mogę o swoich ulubieńcach opowiadać długo, a Volume Milion Lashes So Couture zdecydowanie do nich należy.
Polecam i pozdrawiam,
Ewa

Zostaw komentarz

Komentarze (1)

Zostając na tej stronie godzisz się na używanie plików cookies! Więcej informacji

Dowiedz się więcej o plikach cookie na wszystkoociasteczkach.pl.

Zamknij